Pomysły mojej żony.
Moja żona postanowiła zmienić oświetlenie w naszym największym pokoju. Stwierdziła, że lampa wisząca na suficie już jest niemodna, a ona widziała u koleżanki piękne oprawy porozmieszczane na ścianach czyli kinkiety. I stanowczo zaczęła się upierać przy tym swoim pomyśle. Oczywiście żona ma pomysł – ale realizacja jak zwykle należy do mnie.
A ona jak to kobieta – wyobraża sobie, że nowe lampy to tylko założyć i już jest. I dopiero po dłuższym tłumaczeniu zrozumiała, że trzeba założyć nową instalacje elektryczną – położyć nowe przewody, zmienić rozmieszczenie wyłączników, zamocować te nowe oprawy, zdemontować starą….. No i zaczęło się – w sobotę zabrałem się za robotę – oczywiście bałagan na całe mieszkanie – bo trzeba kuć ściany, gipsować przewody, umocować te lampy i tak dalej. Roboty co niemiara. I oczywiście malowanie ścian – a więc bałagan kosmiczny.
Ale efekt rzeczywiście był imponujący – boczne oświetlenie całkowicie zmieniło wygląd pokoju. Lampa zamocowana na ścianie daje inne wrażenie, światło jest bardziej rozproszone i ciepłe. Do tego dokupiliśmy energooszczędne żarówki dające ciepłe, pomarańczowe światło. Mojej żonie tak się spodobało, że coś zaczęła wspominać o zmianie oświetlenia w sypialni………..